Dziś Maria tanecznym krokiem wkroczyła na Stary Rynek. Z zadowoleniem i uśmiechem na twarzy biegała po brukowanych uliczkach, nieustannie potykając się o kamienie, darząc zainteresowaniem i serdecznym spojrzeniem rozentuzjazmowanych kibiców.
Zdecydowanie dobry dzień, może też dlatego, że etniczne sukienki zawsze poprawiaja humor i zmuszają się do wirowania w każdym miejscu, w którym wirować się da.
Tę noszę od zawsze. Kiedyś sięgała (małej) mi prawie do kostek, teraz dzięki (drobnemu ;) poszerzeniu jest idealną na upały sukienko-tuniką.
Muszę się wam jeszcze pochwalić, że przywiązuję coraz mniej uwagi do obserwatorów, komentatorów i niezainteresowanych świadków robienia zdjęć.
Ba! Zaczynam czuć dumę z 'twórczego' działania.
...
No, na razie małą dumkę.
Ale to już jest jakiś postęp.
Love these magic moments, when I'm dancing in the Old Town in the ethno dress. I wore it in my childhood. It was very long - covered my heels. Old brown friend.
Backstage
Love these magic moments, when I'm dancing in the Old Town in the ethno dress. I wore it in my childhood. It was very long - covered my heels. Old brown friend.
Backstage
