piątek, 23 listopada 2012

I love good movies.


Jako nałogowa kinomaniaczka po prostu nie mogę pominąć na moim blogu tematyki filmowej. Tworząc tę stronę obiecałam sobie, że nie będę skupiać się wyłącznie na ciuchach. W praktyce wygląda to tak, że w każdej możliwej chwili prężę się przed aparatem pokazując rezultat wielogodzinnych polowań, przeróbek i sterczenia przed pękającą szafą (z nieodzownym "nie mam się w co ubrać" na ustach).
Tak więc (na facebooku pisze jak byk "myirrationalwardorbe.blogspot.com = Moda, muzyka, filmy, sztuka czyli WSZYSTKO CO KOCHAM .") dzisiaj parę ukochanych dzieł i dziełek. 
Ah, jeżeli kogoś to interesuje, tu moje konto na filmwebie i całe setki wyszukiwanych namiętnie filmów.
 Do rzeczy jednak. Nie, do filmów jednak :)
Resstles. Umierająca dziewczyna, maniakalny wielbiciel pogrzebów i dziwaczny duch japońskiego kamikadze. Spokojna, prosta opowieść, podlana świetną muzyką i pięknymi ujęciami. Nie wspominając już o retro kostiumach głównej bohaterki. Polski akcent (szkoda , że w światowym kinie jest ich tak mało) czyli Mia Wasikowska. 
Film oceniam na 10 i obiecuję sobie, że jeszcze do niego wrócę.






Wszystkie odloty Cheyenne'a.
Rewelacyjna rola Seana Penna. Gwiazdor żyjący z tantiem, troszkę nie radzący sobie z otaczającym go światem, schowany za ekscentrycznym makijażem. Tropi nazistę i spotyka na swojej drodze cały zastęp barwnych ludzi. Genialnie czarny humor.
Oglądałam go na maratonie, o godz. 4 , a i tak śmiałam się obłąkańczo.





Wyśnione miłości - francuskojęzyczny film (nawet najgorsze mają w sobie jakąś magię) o skomplikowanym trójkącie. Mam wielką słabość do Xawiera Dolana podziwiam go za umiejętność stworzenia (moim zdaniem) arcydzieła, w tak młodym wieku. Dodatkowo kocham go za kostiumy, które sam wybrał.
Uczta dla zmysłów.







 Maria Antonina : historia tragicznej królowej, opowiedziana z lekkim przymrużeniem oka, przez Sofię Coppolę. Film wygwizdany w Cannes za mijanie się z faktami. Mnie w tym przypadku historia guzik obchodzi. Świetny obraz i już! Prawdziwe bogactwo barw i dźwięków.
Zawiera tyle dobrych ujęć, że nie mogłam się powstrzymać przed dodaniem tych wszystkich zdjęć.






 Once - nostalgicznie muzyczna opowieść o miłości. Delikatny musical nagrodzony w pełni zasłużonym Oscarem.
Film Once naładował mnie pozytywną energią na całą resztę roku.
Steven Spielberg
Te słowa to chyba najlepsza reklama tego uroczego filmu.



                      
Na ostatek nejlepsze.
Vicky, Cristina, Barcelona -film wyreżyserowany przez Woody'ego Allena w iście gwiazdorskiej obsadzie (Scarlett Johansson, Penelope Cruz, Rebecca Hall i Javier Barden). Akcja dzieje się w cudownej Barcelonie (w tym mieście łatwo odnalazłam klimat tego filmu) i opowiada (znów) o trójkącie. Albo wręcz czworokącie. Charyzmatyczna (oskarowa) rola Penelope wstrząsnęła mną do głębi i film widziałam już 5 razy.
I jeszcze ta muzyka. Bezczelni Giulia y los Tellarini sami podsunęli Allenowi swoje kawałki. I dobrze.
A dziecko Cruz i Bardena ma troszkę za dobrze.











A teraz wy powiedzcie mi coś o swoich ulubionych filmach :)

czwartek, 22 listopada 2012

BlablaBla.




 Niewiemconapisać.Niewiemconapisać.Niewiemconapisać.Niewiemconapisać.
Już wiem.
Najgorsza rzecz/ciuch na świecie - koszula ze sztucznego materiału.
Nie zastanawiasz się nad tym czy ładnie wyglądasz, ponieważ naelektryzowane włosy skutecznie kleją się do oczu.
Z fryzurą "na dęba" nawet najoryginalniejsza koszula nie pomoże.

środa, 21 listopada 2012

HOW DO I HAVE TO BE LIKE A MIA WALLANCE?



Mia Wallance, MIA, Mia Wallance. Każdy ma jakąś obsesję. Moją stała się MIA. MIA WALLANCE.
Pierwszym olśnieniem był plakat Pawła.

Potem obejrzałam film


I straciłam jakiekolwiek wątpliwości. TA fryzura MUSI być MOJA.
Cała w skowronkach udałam się więc do fryzjera. Niestety ostudził on szybko mój zapał twierdząc, że mam za gęste włosy i moja twarz zacznie przypominać skądinąd bardzo przyjemne zwierzątko - chomika.
Skrócono mi  włosy, zaokrąglono grzywkę, ale szczęśliwa to ja nie byłam. Oj nie.
Postanowiłam więc udać się do specjalistki tańszej i prostszej. Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem, ale prośbę spełniła.
CZEŚĆ, MAM NA IMIĘ MIA!



I muszę przyznać : miałam już ochotą rzucić bloga, zerwać z nim , usunąć. Kryzys w związku. Bo mało odwiedzających, na fb cicho, kłopoty z aparatem, szkoła. Ale chyba jestem uzależniona. No i są osoby, które wchodzą regularnie. DZIĘKUJĘ!

wtorek, 6 listopada 2012

Music .

Moim zdanie skupianie się na samej modzie jest dosyć... nudne. Styl kreuje oooooogroooomna ilość czynników. Muzyka, filmy, książki, spektakle. Trochę z lenistwa, a trochę z braku czasu post muzyczny. Taki subiektywny przegląd cudeniek. Mam nadzieję, że wpadnie w ucho ...

Brodkę kocham nieprzytomnie i z całych sił. Śledzę uważnie wszystkie jej stylizacje i nie natknęłam się na żadną wpadkę (od czasu "Grandy" rzecz jasna). Kolejna świetna piosenka, kolejny cudny teledysk. Żyć nie umierać.


Kiedy pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę byłam dość zszokowana. TA Florence z TYM Harrisem? Po co? Dlaczego? Przecież ONA jest absolutnie DOSKONAŁA w tym co robi. A muzyka electro to już (w tym przypadku) przedobrzenie. Niech sobie inni robią taką muzykę, ale Welsh to nie wszyscy. Przyznam, że zmieniłam zdanie, chociaż mam nadzieję, że był to jednorazowy wybryk, a następne nagrania będą cudnie FLORENCOWE. Jak np moje ukochane "Swimming"


Jest jednym z najciekawszych zjawisk na polskiej scenie muzycznej. Moim zdaniem (pomijając oczywiście Paszport Polityki) zdecydowanie niedoceniona. Zbyt mało wyświetleń jak na osobę robiącą tak genialne teledyski, nie wspominając już o muzyce. Cudownie alternatywna Julia Marcell.

Zdążyłam już zapomnieć, ale na szczęście nieocenione "Glee" odświeżyło pamięć. Pokochałam za świetne, mroczne ujęcia.

Piosenka niekoniecznie dobra i niekoniecznie oryginalna, ale takich klipów powinno być w Polsce więcej.
Totalnie optymistyczne. Od niepamiętnych czasów mam do niego sentyment.


Muszę w końcu wstawić jakiś outfitowy post. Ale co tu zrobić, gdy pada, szaro, a kiedy już w końcu wybiegam ze szkoły zapada ciemność i nawet bardzo dobry (mojego bym tak nie nazwała :) aparat odmawia współpracy. Ah, kiedy uciekły nam cudownie ciepłe dni?
Cieplutkich snów!